Pod Grenlandią tyka radioaktywna bomba. To relikt z czasów zimnej wojny

Okres zimnej wojny obfitował w różnorodne, często zwariowane pomysły zarówno po stronie USA, jak i Związku Radzieckiego. Stany Zjednoczone zbudowały np. niezwykłą bazę wojskową pod Grenlandią, która miała skrywać pociski jądrowe wycelowane w ZSRR. Bazę, która w przyszłości może być źródłem ekologicznej katastrofy.

  • W czasach zimnej wojny USA, jak i ZSRR próbowały na różne sposoby uzyskać wojskową przewagę
  • Jednym z pomysłów Amerykanów była budowa sieci silosów atomowych pod lodową pokrywą Grenlandii
  • Przykrywką dla tej inicjatywy stała się niezwykła podziemna baza, w której umieszczono nawet przenośny reaktor jądrowy
  • US Army musiało ostatecznie porzucić swój plan — baza została więc opuszczona, a na jej obszarze do dziś znajdują się niebezpieczne odpady

W czasach zimnej wojny było wyjątkowo łatwo o zaaprobowanie projektu, który w innym klimacie politycznym od razu wylądowałby w koszu. Jednak w sytuacji, gdy perspektywa wojny z wykorzystaniem broni jądrowej jest całkiem realna, zdecydowanie łatwiej przyklasnąć takim pomysłom, jak np. “atomowe pociągi” czy… baza wojskowa zbudowana pod Grenlandią, z której USA chciało wystrzeliwać pociski jądrowe w przypadku potencjalnego konfliktu ze Związkiem Radzieckim.

Baza jak z filmów science-fiction

Camp Century, bo tak oficjalnie nazwano bazę, miał być placówką naukowo-badawczą zbudowaną pod pokrywą lodową w płn. zachodniej części Grenlandii i napędzaną eksperymentalnym, przenośnym reaktorem jądrowym. To była jednak tylko publiczna przykrywka dla wojskowej operacji o nazwie Projekt Iceworm, w ramach której miała powstać sieć tuneli z ponad dwoma tys. silosów atomowych, pomiędzy którymi miało krążyć 600 pocisków jądrowych, transportowanych za pomocą podziemnej sieci kolejowej. Ot, kolejny pomysł Amerykanów, który miał stanowić odpowiedź na ewentualny atak jądrowy ze strony ZSRR. Zresztą był to pomysł całkiem niezły. Takie położenie bazy nie tylko skracało lot pocisków w stronę Związku Radzieckiego, a na dodatek sieć specjalnych wagonów regularnie przenoszących je pomiędzy silosami sprawiała, iż zniszczenie takiej instalacji byłoby niezwykle trudne.

Po wybraniu lokacji szybko ruszyły prace przy budowie całego kompleksu. Położone pod warstwą lodu miasto (niektóre sekcje umieszczono ponad 30 m pod ziemią) otwarto w 1960 r. i zawierało ono laboratoria, biura, kompleksy mieszkaniowe, ale też bibliotekę, kościół, kino, łazienki z ciepłą wodą czy fryzjera. A wszystko to dla 200 osób zamieszkujących tę niezwykłą, nawet jak na współczesne czasy placówkę, która przypominała trochę ludzką kolonię na jakiejś obcej planecie. Amerykanie podtrzymywali także jej publiczny, naukowcy obraz (jak widzicie wyżej, baza doczekała się nawet oficjalnego filmu), faktycznie prowadząc tam różnorodne badania i pobierając np. próbki lodowej pokrywy (tzw. lodowe rdzenie), które zresztą do dziś są wykorzystywane przez klimatologów.

Nie był to jednak jedyny powód dla tego typu eksperymentów. Prowadzone odwierty miały pokazać, jak w tym rejonie porusza się czapa lodowa, co było kluczowe dla planów budowy ogromnej sieci tuneli, po który miały poruszać się wagoniki z pociskami jądrowymi. Pobierane w ciągu trzech lat odwierty wykazały ostatecznie, iż lodowiec poruszał się szybciej, niż zakładali to Amerykanie i w ciągu dwóch lat zniszczyłby planowaną sieć tuneli oraz silosów atomowych. W 1965 r. baza została więc ewakuowana, usunięto z niej także reaktor, Projekt Iceworm został tym samym anulowany, a Camp Century ostatecznie zamknął swoje podwoje w 1967 r. Co ciekawe, nie jest to jednak koniec tej historii.

Ekologiczna bomba na pamiątkę

Gdy Amerykanie zamykali Camp Century byli zapewne przekonani, że plan budowy silosów atomowych na Grenlandii na zawsze pozostanie ich tajemnicą. I było tego blisko, bo dopiero w 1997 r. opinia publiczna poznała założenia Projektu Iceworm, po tym, jak wyszedł on jaw w ramach śledztwa duńskiego parlamentu. Obecność amerykańskiego wojska na Grenlandii w czasach zimnej wojny była bowiem częścią umowy między USA i Danią mającą wówczas jurysdykcję nad tym terytorium. Jakieś dwadzieścia lat później, obóz zainteresował z kolei grupę naukowców, którzy w 2016 r. przedstawili lekko przerażający raport dotyczący końcowej działalności Amerykanów w Camp Century.

Jeden z badaczy, William Colgan, mówi:

Gdy dziś odwiedzi się to miejsce, wygląda ono jak zwyczajna, płaska, biała pokrywa lodowa. Dopiero w momencie, gdy zdamy sobie sprawę, co się pod nią kryje, zaczynamy rozumieć znaczenie tej lokacji.

Colgan ma na myśli całą gamę groźnych odpadów, które amerykańska armia zostawiła po sobie w bazie. Wiemy, że z bazy nie usunięto np. napromieniowanej wody chłodzącej reaktor jądrowy, naukowcy wspominają także o oleju napędowym (do bazy przywieziono ponad 100 t tej substancji) oraz toksycznych związkach PCB. Co gorsza, nie wiemy, jak dużo odpadów pozostawili po sobie Amerykanie, którzy byli najwyraźniej przekonani, że na zawsze pozostaną one uwięzione pod grubą warstwą lodu. Owszem, w 1967 r. było to sensowne przekonane, tyle że od tamtej pory sporo się zmieniło w kwestii klimatu na Ziemi.

W raporcie Colgana oraz kilku innych naukowców czytamy, iż w wyniku zmian klimatycznych ekologiczna bomba z czasów zimnej wojny, która cały czas tyka pod Grenlandią, może wybuchnąć jeszcze w XXI w., gdy topniejąca czapa lodowa odsłoni odpady pozostawione przez armię USA. Naukowcy obawiają się także, iż coraz częstsze pęknięcia w pokrywie lodowej Grenlandii mogą stanowić drogę dla topniejącego śniegu, który w postaci wody dostanie się do opuszczonej bazy Amerykanów i zacznie przenosić groźne odpady do oceanu. Co ciekawe, trudno dziś wskazać, kto tak naprawdę jest odpowiedzialny za ten bałagan — Amerykanie czy raczej Duńczycy? Jessica Green z Uniwersytetu w Nowym Jorku mówiła kilka lat temu:

Zmiany klimatyczne wywołują sporo pytań w kwestii odpowiedzialności za podobne wydarzenia. To tak naprawdę niezbadane wody.

Jeśli zespół Colgana się nie myli, prędzej czy później ktoś będzie musiał wziąć odpowiedzialność za rozbrojenie tej ekologicznej bomby.

Tagi:

Podziel się postem :)

Najnowsze:

Militaria

Wyrzutnie rakietowe HIMARS już w Ukrainie. Zobacz je w akcji!

Jak poinformował ukraiński rząd, pierwsze systemy artylerii rakietowej HIMARS są już w rękach ukraińskich żołnierzy. Broń trafiła tam w ramach pomocy wojskowej Stanów Zjednoczonych i w sieci pojawiło się już nagranie rzekomo prezentujące je w akcji.

Mobilne

Aplikacje, które pomogą uniknąć mandatu podczas wakacji. Poznaj je!

Zbliżające się wakacje wiążą się z wyjazdami, a wiele osób decyduje się na podróż własnym autem. Warto jednak mieć na uwadzę, że rok 2022 stoi pod znakiem podwyżek i dotyczy to również kar za przekroczenie prędkości na polskich drogach. O “mandatach grozy” z pewnością usłyszymy tego lata wielokrotnie, a dzięki tym aplikacjom kierowcy z wyprzedzeniem dostaną informację o najbliższych fotoradarach.

Oprogramowanie

W jakim stopniu przeglądarki są dziś zgodne ze standardem HTML?

Dyskusje na temat zgodności przeglądarek z HTML5 całkowicie ucichły. Wróciliśmy do sytuacji sprzed dwóch dekad, gdy rozpatrywano jedynie zgodność stron z przeglądarką, a nie standardem. Czyżby wszyscy byli już zgodni z HTML5?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.