RM-70 Vampire na nagraniu z Ukrainy. Wyjaśniamy, co potrafi i jak działa czeska wyrzutnia rakiet

Po ataku Rosji na Ukrainę wiele państw rozpoczęło wysyłkę sprzętu, by wspomóc siły obrońców. W akcji tej udział wzięło wiele państw i międzynardowych sojuszy, a w sieci dostępnych jest wiele nagrań, na których zobaczyć można zachodnią broń wykorzystywaną przez Ukraińców. Jeden z takich materiałów prezentuje wyrzutnię “Wampir” będącą rozwinięciem czeskiego systemu rakietowego RM-70.

Na prawie dwuminutowym materiale widać, jak ukraińscy żołnierze ostrzeliwują rosyjskie pozycje za pomocą tych mobilnych jednostek artylerii rakietowej, które zostały dostarczone Ukrainie przez Czechy jeszcze w kwietniu 2022 r. Dotychczas sądzono, że czeski rząd zatwierdził wysyłkę jedynie podstawowego systemu RM-70 opracowanego jeszcze w lat 70. XX w., jednak na najnowszym nagraniu widać usprawnioną wersję, której nadano nazwę Vampire (ang. Wampir).

Mobilna artyleria rakietowa odgrywa dużą rolę w trakcie inwazji Rosji na Ukrainę. Korzystają z niej obie strony, jednak to właśnie obrońcy dysponują nowocześniejszym sprzętem. Wszystko dzięki dostawom amerykańskich M142 HIMARS, których pociski przelecieć mogą aż 70 km, co pozwala na wyrównanie dysproporcji pomiędzy wojskami Rosji a Ukrainy. Swoją cegiełkę w tej kwestii dokładają również czeskie “Wampiry” — o tym, jakimi możliwościami i nowoczesnymi technologiami dysponuje ta broń, przeczytacie w poniższej galerii.

Opracowana ok. 50 lat temu wieloprowadnicowa wyrzutnia rakietowa RM-70 miała zastąpić system RM-51, który pamiętał jeszcze lata 50. ubiegłego wieku. Broń okazała się na tyle skuteczna, że dzięki licznym modyfikacjom przetrwała rozbicie Czechosłowacji na dwa oddzielne państwa i z powodzeniem wykorzystywana jest do dziś.

Podobnie jak amerykańskie wyrzutnie M142 HIMARS, RM-70 wykorzystuje podwozie kołowe (układ 8 × 8), co zapewnia większość mobilność i prędkość, ułatwiając zmianę pozycję po oddaniu salwy. Podstawowa wersja pojazdu została wyposażona w podwozie Tatra 813 oraz silnik T-903-3 o mocy 250 KM. Jego maksymalny zasięg to 400 km, a prędkość to 85 km na godz. Warto dodać, że ciężarówkę, na której przewożone są prowadnice z rakietami, wyposażono w centralny układ regulacji ciśnienia w oponach, co pozwala na dostosowanie się do charakteru pokonywanego terenu.

W kwestii uzbrojenia RM-70 dysponuje 40 pociskami rakietowymi kal. 122.4 mm, a dzięki podwoziu Tatra 813 udało się zwiększyć przestrzeń ładunkową, dzięki czemu załoga zabrać można dodatkowe 40 ładunków w ramach zapasu. Maksymalny zasięg prowadzenia ostrzału to 20 km, ale dużą zaletą systemu jest możliwość wystrzeliwania rakiet pojedynczo lub salwami. Obszar, jaki pokryć można ogniem, ma powierzchnię 3 ha.

Sześcioosobowa załoga ma również do dyspozycji jeden karabin maszynowy vz. 59 kal. 7,62 mm.

Jakimi usprawnieniami dysponuje “Wampir”? Chodzi przede wszystkim o lepszą wersję podwozia oznaczonego Tatra T-815-7, w której zamontowano Tatra T3C o mocy 270 KM. Oprócz dodatkowej skrzyni biegów ułatwiającej poruszanie się po trudnym terenie udało się zwiększyć zasięg do tysiąca kilometrów i prędkość maksymalną do 90 km na godz. Zadbano również o bezpieczeństwo załogi, montując nową, opancerzoną kabinę (stal) z grubszym pancerzem.

Tagi:

Podziel się postem :)

Najnowsze:

Bezpieczeństwo

Przestępcza klika Putina zamawia SI. Wyśledzi w sieci niepożądane przez nich treści

Rosysjki regulator mediów Roskomnadzor zamówił oprogramowanie oparte na sztucznej inteligencji, które będzie wykrywało w sieci materiały uważane za niedozwolone. Biorąc pod uwagę podpisaną przez Władimira Putina ustawę o “fake newsach”, narzędzie będzie zapewne śledziło również treści potępiające wojnę w Ukrainie.

Mobilne

Nowości w WhatsApp. Nowa aplikacja na komputery

Po fali krytyki ze strony użytkowników WhatsApp wreszcie wypuścił zupełnie nową wersję aplikacji na Windowsa. To nie koniec – podobna zmiana czeka WhatsApp na macOS.

Bezpieczeństwo

Wielka wpadka GIOŚ. Wyciekły dane osób, które informowały o zatruciu Odry!

Serwis lwowecki.info dotarł do ciekawych informacji. Okazuje się, że prawdopodobnie wyciekły dane osób, które informowały GIOŚ o nieprawidłowościach ws. zatrucia Odry. Urzędnicy przez przypadek mieli udostępnić imiona i nazwiska, adresy zamieszkania, numery telefonu oraz maile osób zgłaszających, włącznie z treścią pisma.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.